Masz odłożoną gotówkę albo świeżą promesę z banku, przeglądasz oferty i…
Trafiasz na to jedno mieszkanie: super lokalizacja, atrakcyjna cena, dobry układ. Wszystko gra, tylko jest jeden haczyk – blok jeszcze nie istnieje.
No dobra, coś się tam dzieje, koparki kopią, jest baner z wizualizacją, ale mieszkania w rzeczywistości nie ma.
To właśnie ten moment, gdy kupujesz „dziurę w ziemi”.
Czy to się jeszcze opłaca w 2025 roku? Czy to czysta naiwność czy nadal dobry ruch inwestycyjny?
Zobaczmy.
🏗 Co to znaczy „kupować dziurę w ziemi”?
To po prostu podpisanie umowy deweloperskiej na bardzo wczesnym etapie inwestycji — często wtedy, gdy budowa dopiero rusza, a zamiast bloku są fundamenty albo... nawet ich nie ma.
Zaliczka wpłacona, harmonogram rat ustalony, a Ty masz w ręku plan piętra i obietnicę, że za dwa lata dostaniesz klucze.
Tyle że przez te dwa lata może wydarzyć się… bardzo dużo.
















